Obserwatorzy

Wszystkie zdjęcia są moją własnością więc proszę nie kopiować ich bez mojej zgody.

niedziela, 5 czerwca 2016

Nawałnica na Podlasiu

Dzień doberek :)

ładny mam dzisiaj dzionek; mocno słonecznie i gdyby nie wiejący z lekka chłodny wiatr... byłoby nie do wytrzymania a tak... jest w sam raz...
delektuję się kawusią w takiej oto różanej filiżance; komplet dwóch sztuk dostałam w prezencie imieninowym od koleżanki z pracy Marzenki :)


pewnie słyszeliście z TV, że 31 maja  przez Podlasie przetoczyła się burza z  nawałnicami, trąbą powietrzną 
niestety... zahaczyła i o moją posesję...
grzmiało, błyskało, ściana deszczu...około 18.30 wyszłam przed dom i...ujrzałam 
powaloną różę pnąca ( na szczęście nie połamała się ); 


wszędzie pełno walających się gałęzi z drzewa sąsiada


nieco dalej... ogromny świerk wyrwany z korzeniami


niestety piorun strzelił w nasz komin


nowa ' czapa ' na kominie już wymieniona...
na zewnątrz nie widać ale...po oględzinach kominiarza okazało się, że w środku piorun wyrył podłużną wzdłuż szczelinę ...
zalecenie kominiarza : zburzenie komina do dachu; w pokoju syna, gdzie komin przechodzi trzeba zrywać suchy tynk i zobaczyć czy czasem nie ma rozszczepienia cegieł; obowiązkowo założenie czujnika czadu...
najważniejsze jest, że... w momencie trafienia w komin nie było prądu w domu ... wcześniej walnął w transformator ( na ulicy ) , z którego ogniem poszło...
jednym słowem mogło być gorzej... dużo gorzej aż strach pomyśleć jak...

tego też dnia nie wrócił na nockę mój dochodzący kocio Zeus...
tyle dni minęło i nadal go nie ma... jednak wierzę, że może gdzieś zabarłożył i jednak wróci...


ot i taki miałam tydzień...
zawsze mówiłam i mówię, że trzeba się cieszyć tym co się ma bo zawsze można mieć gorzej...

a teraz coś sympatycznego czyli kwitnące kwiaciorki :)

Sparaksis



Kolkwicja



Głóg Scarlet


Kalina Onondaga


Aster alpejski


Mak

Tojeść


Dyptam biały i różowy



Trzykrotki




Różyczka dla Was
miłego dzionka życzę; pozdrawiam Wszystkich serdecznie


43 komentarze:

  1. Rany, to miałas emocje. Dobrze, że tak się skończyło. Jak kicia wróci, napisz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejku ależ żywioł.Kicia na pewno wróci:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrawiam Jadziu :)
      niestety nadal go nie ma

      Usuń
  3. Też jestem z Podlasia,ale u mnie obyło się bez takich strat. Oby kotek wrócił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula... z jakiej części Podlasia jesteś ?

      Usuń
  4. Ojoj....ale mieliście wydarzenia... Bardzo współczuję kłopotów i strat. Szczęście w nieszczęściu z tym brakiem prądu ...
    Kwiatuszki śliczne :)
    Pozdrawiam serdecznie, Agness <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku dobrze że tylko tak się skończyło ale współczuję bo było strasznie. Pięknie masz w ogrodzie,kwiatki śliczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Joasiu, ogród zachwyca kolorami i różnorodnością :)
    Pechowo strasznie z tym kominem, ale musisz go zrobić, bo taki uszkodzony komin grozi wybuchem :( Strasznie nie lubię takich remontów.
    Buziaki ślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie lubię bo znalezienie dobrego fachowca graniczy z cudem
      buźka Ewo :)

      Usuń
  7. Bardzo współczuję.Dobrze, że tak się to skończyło. Nie lubię takich nieprzewidzianych remontów. Asiu, twoje rośliny są prześliczne.
    Zaczynam bać się obecnych burz. Dzisiaj przeszła ogromna nawałnica.
    W Małym Lasku uderzyło w drzewo liściaste, całe jest spalone.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Joasiu z której części podlasia jesteś. Ja jestem z okolic Ostrowii Mazowieckiej a to jest granica podlaskie mazowieckie. Fajnie byłoby się spotkać i wypić kawusię w sielskim ogródku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aj... myślałam, że bliżej jesteś bo gdzieś wyczytałam, że w B-stoku mieszkasz...
      od paru lat 10 km od granic tego miasta

      Usuń
    2. To tylko godzinka drogi do mnie :)

      Usuń
    3. po ... drodze 8 ? hihi

      Usuń
  9. Ojojoj! Faktycznie dobrze, że nikogo nie było w domu...
    myśmy się tyle nasłuchali o takich sytuacjach, że założyliśmy (chyba jako jedyni na "osiedlu" - mieszkam na wsi) piorunochron :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam na cokolwiek na temat piorunochronu ;)

      Usuń
    2. Generalnie tata zatrudnił jakąś firmę, ale że olali sprawę i przez długi czas nie zamierzali dokończyć roboty, to taka dokończył ją sam. Z tego co pamięta, to kosztowało to ok. 4 000 zł.

      Usuń
    3. też czytałam, że nie dosyć, że drogo to i firmę znaleźć jedna wielka tragedia
      dziękuję :)

      Usuń
  10. Zdjęcia ogrodu i roślin zachwycają - oglądam i pozdrawiam Asiu serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Współczuję Ci Asiu. Klimat się zmienia, nawałnice szaleją, też się boję:( Nie zazdroszczę tych nieprzewidzianych wydatków:(
    Kwiaty piękne.
    Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że napisałaś o tej nawałnicy. Z burzą nie ma żartów. To straszne, co przeszliście i szczerze Wam współczuję. Odkąd zamieszkaliśmy w starym domu, boję się burz i silnych wiatrów. U mnie na pomorzu jak na razie nie było tak ostro. Rośliny w ogrodzie masz cudne !!! Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuję Ula :)
      teraz też się będę bać...

      Usuń
  13. Kiedyś słyszałam że " Pan Bóg daje nam na plecy tylko tyle ile jesteśmy wstanie unieść" dzielna Dziewczyna z Ciebie!! Sercem z Toba i niech już będzie tylko dobrze!! Dobrego tygodnia życzę i napisz jak kociak? Ściskam ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za dobre słowo :)
      niestety kociaka nadal nie ma... smutno mi ...

      Usuń
  14. Jak mówią, szczęście w nieszczęściu. Współczuję wam bardzo, w mieście tak tego nie odczuwamy, zresztą te największe nawałnice Białystok omijają. Ogrom pracy was czeka. Trzymam kciuki. Piękny ogród. Pozdrawiam cieplutko



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od miasta dzieli mnie raptem 9 km... i masz rację... dwie różne pogody;
      ale czasami jest tak, że w B-stoku pada a u mnie wcale ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  15. Od tak dawna Cię skrycie obserwuję i nie dostrzegłam, że mieszkamy tak blisko siebie. Do Białego jeżdżę często, nawet jeszcze w tym tygodniu będę. Niedaleko mieszkam, okolice Kleszczeli. Tak, to prawda, u nas też przeszły tego dnia trzy silne burze z gradem, bez trąby. Piorun trafił w sąsiada pion. Ale w tę sobotę mieliśmy kolejną nawałnicę, która skończyła się powodzią. Rzeka płynęła przez wieś, kilka podwórek, ogrodów. Straż musiała wypompowywać wodę długi czas, inaczej weszłaby do domów. Widok był straszny...
    U mnie sytuacja chyba była lepsza, trochę roślinek podziurawionych przez grad (hosty, kapusty w warzywniaku, cukinie, ogórki, wszystko co ma duże liście). I to wszystko. Pozdrawiam serdecznie krajankę i życzę nam żadnych więcej ekscesów pogodowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz... jak to jest... a już myślałam, że nikogo nie ma na blogach ze wschodu...
      już się cieszę:)

      Usuń
  16. Oj ale się porobiło. Nie znoszę nawałnic. Masz piękny ogród.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo współczuję zniszczeń w domu i ogrodzie .Okazało się to bardzo niebezpieczne!
    Mam nadzieję,że rozweselą Cię pzrepiękne kwiaty w ogrodzie:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj Joasiu ponownie! Przyszłam podziękować za odwiedziny.Ech, jak ja lubię te nasze podlaskie klimaty. Jestem dokładnie z Białegostoku i mam mały ogródek działkowy. Marzę o zamieszkaniu na "zabitej dechami wiosce", wielkim ogrodzie, kotach i drewnianym domu. Jestem ciekawa czy dyptamy Cię nie parzą, bo mnie tak i czy Zeus wrócił. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety Zeus nadal nie wrócił... :(
      co do Dyptamów... nie parzą... naprawdę ładny kwiat i polecam go do ogrodów
      pozdrawiam
      witam ziomalkę

      Usuń
  19. Kurcze... my to na kominie nic nie mamy aby nie ściągać piorunów. DObrze, że się nic nikomu nie stało :) Piękny ogród :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. oj,oj,oj straszne straty i co kotem?

    OdpowiedzUsuń
  21. No to najadłaś się strachu,nie zazdroszczę. W tym czasie byłam w W-wie.. Suwałki zresztą omijane są przez takie nawałnice. Jak mieszkam tu 30 lat to tylko raz pofrunął dach z kościoła. Straty duże dobrze,ze ludzie cali i zdrowi. Zeus mógł zostac porażony piorunem,szkoda by było, gdyby cos mu się stało, śliczny kociak.
    Kwiaty piękne .O istnieniu niektórych nawet nie wiedziałam!

    OdpowiedzUsuń
  22. MarAsiu, Jezu, dopiero przeczytałam; co za szczęście, że nic gorszego się nie wydarzyło.
    Zeus na pewno wróci.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde... słówko