Obserwatorzy

Wszystkie zdjęcia są moją własnością więc proszę nie kopiować ich bez mojej zgody.

piątek, 25 lipca 2014

Gorąco...

Hej
gorąc, gorąc i jeszcze raz gorąc...
nie idzie... funkcjonować...!
dzisiaj mam 30 stopni w cieniu... deszczu od tygodnia nie było i jak tu wytrzymać ???

na dodatek przy takiej temperaturze to i robić się nic nie chce...
wyszłam do ogrodu...popracowałam 2 godziny... wróciłam do domu cała mokra... ech !

wszystko więdnie w oczach lub szybko przekwita... podlewanie na nic się zdaje...

dzisiaj zerwałam pierwsze pomidory !!!
te mniejsze to cocatjlówki


Kociakom i suni też ciężko w ogrodzie... chowają się w cień... a o godz. 15 są już wszystkie w domciu...

a teraz trochę o Filipku... dochodzącym kociaku...
jakieś dwa tygodnie temu opuścił jedno karmienie... następnego dnia przyszedł cały zakrwawiony... na moje oko ' miał kontakt ' z autem...
nie dał się wziąć na ręce widocznie kosteczki go bolały...
za parę dni wydobrzał ...

ubiegłej soboty przyszedł lekko stojąc na łapkach... nic nie jadł... widać było, że boli go brzuch... myślę, że ktoś go podtruł < mniej więcej miesiąc temu psom sąsiadce... drugi ' sympatyczny sąsiad ' podał trutkę na szczury ( razem z mięsem )... starsze dwa psy przeżyły... najmłodszy , najfajniejszy niestety odszedł >...

jednak kolejnego dnia znowu przyszedł na karmienie i w miarę dobrze wyglądał... i... no właśnie...od 2 dni go nie widzę...
hm... denerwuję się... mam jednak nadzieję... że przyjdzie...

to zdjęcie uśmiechniętego Filipka  z 18 lipca... trzymajcie kciuki by wrócił...


polecam nowe książki do przeczytania ... wszystkie na faktach - życie pisze najfajniejsze scenariusze... chociaż nie do końca z dobrym zakończeniem




tradycyjnie trochę ' kwiatowych ' fot










sympatycznego odpoczynku życzę...
niestety jutro idę do pracy ale... za to niedzielkę mam wolną
pa

13 komentarzy:

  1. Piękny ten Twój ogród w pełnym rozkwicie...Oby kicia przyszła, bo szkoda by było...

    OdpowiedzUsuń
  2. miłej lektury, leniuchowania, a kicia przyjdzie:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Asiulko! Pięknie u Ciebie, koniecznie musimy się wymienić pogodą :-)
    Trzymam kciuki za koteczka! Niestety mojego ukochanego Przyjaciela nie ma od 1,5 miesiąca...ale jakoś jeszcze nie miałam odwagi się do tego przyznać na blogu..powoli czuję się już na siłach o tym mówić.
    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu Sloneczko dotarło i jest juz u mnie od jakis 5 godzin, ładnie przygrzewa, jest też lekki wiaterek, więc werandujemy z Kornelka od 2 godzin:-).
      Zalaczam uściski i życzę Ci przyjemnego wieczoru, i odpoczynku po dniu pracy.

      Usuń
  4. Widzę że wzięłaś się ostro za czytanie;) Dwie pierwsze czytałam, a następnymi mnie zaciekawiłaś, na pewno poszukam podczas następnej wizyty w bibliotece.
    Za Filipka trzymam kciuki:)
    W ogrodzie masz cudnie! Buziaczki Asiu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. wroci nie matrw sie - tarzymam kciuki , kwaity masz piekne a na czytanie to ja cos ostatnio nie mam ochoty w te dreczoce upaly - buziaki sle Marii

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne kwiaty :-)
    Ciekawe co z Filipkiem...

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne te Twoje kwiatki, a u mnie okropnie wieje. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kwiaty masz urocze:)
    Deszczu chętnie bym Ci podesłała, oczywiście bez gradu, który również się zdarzał:((
    Życzę powrotu Filipka i serdeczności posyłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko wspaniałe:) Moje lilie też tak kwitną:)Zapraszam na moje wakacyjne candy http://kursykrokpokroku.blogspot.com/2014/07/wakacyjne-candy-dla-szyjacych.html

    OdpowiedzUsuń
  10. MarAsiu, piękne kwiaty masz. I warzywka także.
    A Filipek pewnie się jeszcze trochę poszlaja, i jak porządnie zgłodnieje, to wróci;)
    Dużo pozdrowień

    OdpowiedzUsuń
  11. Upały strasznie dokuczliwe na szczęście u mnie wczoraj popadało i da się żyć.Trzymam kciuki za kotka i mam nadzieje że wróci.Pozdrawiam serdecznie i trochę ochłody życzę

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie wszystko u ciebie kwitnie. cztery tyg temu zniknęła moja Szarka a 5 dni temu przybłąkał się mały biały kotek, to już siódmy w ciągu ośmiu lat. Przyzwyczaiłam się, że koty przychodzą i odchodzą, ważne , że jak są u mnie to są szczęśliwe i nie głodują.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde... słówko